Jest w naszej historii literatury kilka książek, które – wydaje nam się – znamy tak dobrze, że nawet nie musimy ich czytać. Jedną z nich jest „Dziwny przypadek doktora Jekylla i pana Hyde’a”, archetypiczna opowieść o dualizmie ludzkiej natury, którą kino, teatr i literatura przepisały już na tyle sposobów, że Gryzipiór, wracając do tekstu źródłowego, oczekiwał, że prędko dopadnie go zniecierpliwienie. Jakże się miło rozczarował, gdy historia nieszczęsnego Jekylla i jego mrocznego sobowtóra, o której myślimy jako o uniwersalnej i ponadczasowej, okazała się znakomitą powieścią nierozerwalnie związaną z lękami i marzeniami swojej epoki. A że swego czasu miło rozczarował się również Vladimir Nabokov, czego dowód znajdziemy w jego „Wykładach o literaturze”, to również jego przemyślenia będą nam towarzyszyć w tym wpisie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Louis Stevenson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Louis Stevenson. Pokaż wszystkie posty
National Theatre Live: „Myszy i ludzie”, „Wyspa skarbów”, „John”
Od kiedy Gryzipiór trochę z przypadku trafił na „Frankensteina”, obiecał sobie, że nie przegapi żadnego seansu z oferty National Theatre Live, czyli platformy transmitującej do zagranicznych kin przedstawienia z brytyjskich teatrów. Jak dotąd nie żałuje. W pierwszym kwartale tego roku załapał się na trzy bardzo różne spektakle: dość tradycyjną, ale świetnie zagraną adaptację „Myszy i ludzi”, awangardowego „Johna” oraz realizatorsko perfekcyjną „Wyspę skarbów”, dzięki której Gryzipiór został na dwie godziny piratem. Wrażenia poniżej.

