Od kiedy Gryzipiór trochę z przypadku trafił na „Frankensteina”, obiecał sobie, że nie przegapi żadnego seansu z oferty National Theatre Live, czyli platformy transmitującej do zagranicznych kin przedstawienia z brytyjskich teatrów. Jak dotąd nie żałuje. W pierwszym kwartale tego roku załapał się na trzy bardzo różne spektakle: dość tradycyjną, ale świetnie zagraną adaptację „Myszy i ludzi”, awangardowego „Johna” oraz realizatorsko perfekcyjną „Wyspę skarbów”, dzięki której Gryzipiór został na dwie godziny piratem. Wrażenia poniżej.
National Theatre Live: „Myszy i ludzie”, „Wyspa skarbów”, „John”
Od kiedy Gryzipiór trochę z przypadku trafił na „Frankensteina”, obiecał sobie, że nie przegapi żadnego seansu z oferty National Theatre Live, czyli platformy transmitującej do zagranicznych kin przedstawienia z brytyjskich teatrów. Jak dotąd nie żałuje. W pierwszym kwartale tego roku załapał się na trzy bardzo różne spektakle: dość tradycyjną, ale świetnie zagraną adaptację „Myszy i ludzi”, awangardowego „Johna” oraz realizatorsko perfekcyjną „Wyspę skarbów”, dzięki której Gryzipiór został na dwie godziny piratem. Wrażenia poniżej.
