Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Theatre Live. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Theatre Live. Pokaż wszystkie posty

W tym szaleństwie brak metody, czyli „Hamlet” z cyklu National Theatre Live


„Każdy nadmiar jest wrogi teatrowi” – mówi duński książę, a za jego plecami wznosi się monumentalne złoto-błękitne wnętrze Elsynoru, pełne pieczołowicie dobranych detali, spośród których Gryzipiór najlepiej zapamiętał czerwony, plastikowy telefon. To właśnie najnowszy „Hamlet” w pigułce: efektowny, ale dziwnie jałowy i chyba niewart całej tej medialnej histerii (podobno bilety sprzedawały się najszybciej w historii londyńskich teatrów). Jeśli warto go zobaczyć w kinowej retransmisji National Theatre Live, to dla tytułowej roli Benedicta Cumberbatcha – wyrazistej i autentycznej, ale też nie tak genialnej, jak wielu miało nadzieję.

National Theatre Live: „Myszy i ludzie”, „Wyspa skarbów”, „John”


Od kiedy Gryzipiór trochę z przypadku trafił na „Frankensteina”, obiecał sobie, że nie przegapi żadnego seansu z oferty National Theatre Live, czyli platformy transmitującej do zagranicznych kin przedstawienia z brytyjskich teatrów. Jak dotąd nie żałuje. W pierwszym kwartale tego roku załapał się na trzy bardzo różne spektakle: dość tradycyjną, ale świetnie zagraną adaptację „Myszy i ludzi”, awangardowego „Johna” oraz realizatorsko perfekcyjną „Wyspę skarbów”, dzięki której Gryzipiór został na dwie godziny piratem. Wrażenia poniżej.