Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieść o wojnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieść o wojnie. Pokaż wszystkie posty

Poczytaj mi, mamo, o Syrii, czyli co mówią o uchodźcach książki dla dzieci


My, dorośli, lubimy stawiać przed literaturą dla dzieci rozmaite zadania, najczęściej takie, z którymi sami sobie nie radzimy. Na przykład: objaśnij, droga literaturo, świat. Na przykład: taki świat, w którym syryjskie czy ukraińskie dzieci muszą uciekać z domów, bo dorośli przynieśli do nich wojnę. Gryzipiór przeczytał ostatnio pięć książek dla siedmiolatków, które miały spełnić to zadanie, i... sam nie wie, co myśleć. Wcale nie wyklucza, że takie powieści kształcą niekiedy lepsze dzieci i lepszych dorosłych. Ale czy są dobrą literaturą?

Na orbicie bez zmian, czyli „Wojna starego człowieka” Johna Scalziego


Militarne science fiction. Nie jest to odmiana fantastyki, z którą Gryzipiór byłby za pan brat, ale gdybyście go zapytali, czego oczekuje od tego gatunku, opowiedziałby Wam właśnie o czymś w rodzaju „Wojny starego człowieka”. Czymś krwawym, brutalnym i pozbawionym złudzeń co do natury wszechświata oraz ludzi, którzy postanowili go podbić. W tej opowieści kosmos okazał się człowiekowi dalece bardziej nieprzyjazny, niż sądzili najwięksi pesymiści. O kolonie biją się z nami najdziwniejsi obcy, których kształtu, zachowania, organizacji społecznej i religijno-kulturowych osobliwości nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, a co dopiero zrozumieć. Zwykli ziemscy żołnierze nie mają z nimi szans, więc Siły Obronne Kolonii tworzą armię genetycznie udoskonalonych awatarów, w których umieszczają umysły ochotników. Warunek zgłoszenia? Ukończone 75 lat.