Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walter Tevis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walter Tevis. Pokaż wszystkie posty

Samotności, jakaś ty przeludniona, czyli „Człowiek, który spadł na Ziemię” Waltera Tevisa


Kiedy myślę „science fiction”, to widzę przemykające w mroku ksenomorfy, wariackie pościgi za statkami wrogiej floty i złe imperium stojące po ciemnej stronie mocy. Wyobrażam sobie poematy pisane przez superinteligentne komputery i podróże do kresu ludzkiego poznania. Od czasu do czasu jednak trafia mi się książka, która nie mieści się w tym paradygmacie – i całe szczęście. „Człowiek, który spadł na Ziemię” z 1963 roku, jedenasty artefakt wydawnictwa MAG, to SF z zupełnie innej, jeśli można tak powiedzieć, bajki. To kameralna, niepozorna opowieść, której autor wykorzystuje fantastycznonaukowe metafory do wiwisekcji duszy współczesnego człowieka. Ten zaś okazuje się zagubiony, zalękniony, a przede wszystkim... nieziemsko samotny.