Podobno piekło recenzenta wybrukowane jest przeciętnymi powieściami. Jeśli tak, to Gryzipiór właśnie położył w nim pierwszy kamień. „Gildia Magów” to jedna z tych książek, o których nie da się powiedzieć wiele złego, ale wiele dobrego też nie. Ot, lekka, przyzwoicie napisana fantasy z bezbarwnymi bohaterami i pośpiesznie nakreślonym światem wtórnym. Dlaczego więc Gryzipiór o niej pisze? Ano dlatego, że pod tą niezbyt interesującą fasadą kryje się opowieść o magicznie uzdolnionej dziewczynie ze slumsów, która już samym istnieniem burzy opresyjny system społeczny. Opowieść, która swoją wymową skradła Gryzipiórowe serce, mimo że cała reszta pozostawia wiele do życzenia.
Tylko dziewczyna zburzy system, czyli „Gildia Magów” Trudi Canavan
Podobno piekło recenzenta wybrukowane jest przeciętnymi powieściami. Jeśli tak, to Gryzipiór właśnie położył w nim pierwszy kamień. „Gildia Magów” to jedna z tych książek, o których nie da się powiedzieć wiele złego, ale wiele dobrego też nie. Ot, lekka, przyzwoicie napisana fantasy z bezbarwnymi bohaterami i pośpiesznie nakreślonym światem wtórnym. Dlaczego więc Gryzipiór o niej pisze? Ano dlatego, że pod tą niezbyt interesującą fasadą kryje się opowieść o magicznie uzdolnionej dziewczynie ze slumsów, która już samym istnieniem burzy opresyjny system społeczny. Opowieść, która swoją wymową skradła Gryzipiórowe serce, mimo że cała reszta pozostawia wiele do życzenia.
