Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanith Lee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanith Lee. Pokaż wszystkie posty

Wesołe jest życie demona, czyli „Demon ciemności” Tanith Lee


Trzy nowele, sześć części, osiemnaście rozdziałów. W „Demonie ciemności” opowieść rodzi opowieść. Epizody chyłkiem przeradzają się w osobne rozdziały, a pozornie nieistotne postaci i rekwizyty obrastają z czasem we własne historie. Trop literacki wiedzie oczywiście do „Tysiąca i jednej nocy”, a na fantastycznym podwórku – do „Silmarillionu”. Jednak na kompozycji kończą się podobieństwa do Tolkienowskiego opus magnum. Profesor z Oksfordu tworzył mity, Tanith Lee opowiada zaś baśnie. Choć lepiej byłoby powiedzieć, że snuje je w pustynnym seraju w gorącą, bezgwiezdną noc. Jedynie bowiem w ciemności wolno wzywać Ażrarna, Księcia Demonów, którego postać łączy te odpryski opowieści w mozaikę barwną, choć niestety dobrze już znaną.