Wiecie, ile książek napisał Robert Silverberg? Jeśli nie, to nie desperujcie, gdyż najwyraźniej nawet jego fani nie zdołali wszystkiego policzyć. Ponoć tylko w 1957 roku ten nobliwy pan opublikował 101 (słownie: sto jeden) utworów. Tworzył wszystko – od książeczek o chińskiej nauce po pulpowe powieści erotyczne (te pod pseudonimem). Nie pytajcie, jakim cudem ten bardzo zajęty człowiek znalazł czas, by zostać gigantem amerykańskiej SF i zgarnąć najważniejsze nagrody w branży. Gryzipiór zawsze czuł się tym trochę sfrustrowany, zwłaszcza że miał z autorem na pieńku. Chmurnym a durnym dziecięciem będąc, sięgnął po jego najsłynniejszą powieść, „Zamek lorda Valentine’a”, i z miejsca znienawidził całą fantastycznonaukową produkcję zza oceanu. Na szczęście jakieś piętnaście lat później nadal chmurny, choć już mniej durny Gryzipiór odkrył Silverberga na nowo jako autora solidnej egzystencjalnej fantastyki. Wszystko dzięki najnowszemu artefaktowi wydawnictwa MAG – „Skrzydłom nocy”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Silverberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Silverberg. Pokaż wszystkie posty
